Skorzystam z opisu internauty o nicku "spec" i
przytocze jego komentarz do meczu derbowego Włókniarza Pabianice z PTC 
Derby okiem kibica: W jubileuszowych 50. derbach
Pabianic Włókniarz niespodziewanie uległ na swoim stadionie PTC 1:3.
Tym samym 12 derbowe zwycięstwo odnieśli piłkarze PTC (w historii tych
meczów 13 razy padał remis, a 25 razy zwyciężał Włókniarz). Dzięki
temu "fioletowi" przerwali passę trzech kolejnych meczów derbowych bez
zwycięstwa. Tuż przed meczem padał rzęsisty deszcz, co ostatnio jest
normą, więc na piłkarzy czekała mokra i śliska murawa. Pierwszą okazję
do zdobycia gola mieli gospodarze. W 6. minucie spotkania rzut wolny z
około 27 metrów od bramki Wojciecha Sucheckiego wykonywał Piotr
Grącki, jednak pomocnik Włókniarza uderzył wprost w nogi jednego z
obrońców PTC. Sześć minut później z tego samego miejsca rzut wolny
wykonywał Rafał Bernaciak. "Berni" zagrał szybko na lewo do Macieja
Molskiego, jednak skrupulatny sędzia nakazał ponowne rozegranie rzutu
wolnego wskazując dokładne miejsce, w którym doszło do faulu. Tym
razem Bernaciak zagrał piłkę bezpośrednio w pole karne, tam najwyżej
do piłki wyskoczył Miłosz Stężycki, lecz jego strzał głową minimalnie
minął prawy słupek bramki gości. W 16. minucie po kardynalnym błędzie
stopera Włókniarza - Pawła Załogi w środkowej strefie boiska piłkę
przejął Dawid Kubasiewicz i ile sił w nogach popędził w kierunku
bramki niebiesko-biało-zielonych decydując się na oddanie płaskiego
strzału z około 20 metrów, jednak na posterunku był Mateusz Kępka i
znakomitą interwencją uchronił swój zespół od utraty bramki. W 23.
minucie spotkania świetnej okazji nie wykorzystał Miłosz Stężycki. W
posiadaniu piłki na połowie PTC był Rafał Bernaciak, który widząc, że
nikt go nie atakuje podciągnął piłkę kilka metrów i potężnie huknął z
ok. 30 metrów. Bramkarz PTC zdołał odbić piłkę nogami przed siebie, a
dobitka główką "Stężyka" przeleciała tuż nad poprzeczką. Ten okres gry
to zdecydowana przewaga Włókniarza, który miał ochotę odnieść
zwycięstwo przed własną publicznością i zdobyć prymat w mieście.
Jeszcze kibice dość licznie przybyli tego dnia na stadion dobrze nie
ochłonęli po ostatniej dobrej okazji niewykorzystanej przez
Stężyckiego, a już trzy minuty później po raz trzeci w tym meczu
stanął on przed szansą zdobycia gola. Rajd z piłką Bogdana powstrzymał
na swojej połowie Paweł Załoga, natychmiast zagrał na lewe skrzydło do
Bernaciaka, który popędził wzdłuż linii bocznej i nietuzinkowym
zagraniem „z fałsza” idealnie odnalazł w polu karnym
Stężyckiego, ale jego strzał głową po raz kolejny minimalnie minął
bramkę strzeżoną przez Sucheckiego. Chwilę później groźnie strzelał
Bogdan, ale Kępka po raz kolejny w tym meczu popisał się doskonałą
interwencją. Kiedy wydawało się, że bramka dla Włókniarza jest kwestią
czasu niespodziewanie to goście wyszli na prowadzenie. Piłkę przed
polem karnym z rzutu wolnego otrzymał Bogdan, w dziecinnie łatwy
sposób ograł Molskiego, uderzył po ziemi z linii pola karnego, a piłka
po minięciu kilku obrońców wpadła do siatki obok zdezorientowanego
bramkarza Włókniarza. Bierność Molskiego przy stracie bramki i ogólnie
słaba postawa od początku tego spotkania tak zdenerwowała trenera
gospodarzy Jacka Dolińskiego, że już dwie minuty po stracie bramki
desygnował do gry w jego miejsce Bartosza Sendala. Po starcie bramki
gospodarze rzucili się do ataków i przed przerwą mieli jeszcze trzy
dobre okazje do zdobycia bramki. W 39. minucie Usiak zagrał ze
skrzydła do Bernaciaka, a ten z narożnika pola karnego dograł w pole
karne do Kozłewskiego, jednak napastnik Włókniarza stojący na drugim
metrze i mający przed sobą jedynie pustą bramkę uderzył ponad
poprzeczką, co skończyło się jękiem zawodu na trybunach. Na trzy
minuty przed końcem regulaminowego czasu gry pierwszej połowy po raz
kolejny Bernaciak pięknym prostopadłym podaniem uruchomił Stężyckiego.
Napastnik gospodarzy próbował lobować wychodzącego z bramki Wojciecha
Sucheckiego, jednak doświadczony golkiper końcem palców zdołał chwycić
piłkę. Dwie minuty później ponownie dogrywał „Berni” lecz
tym razem świetny strzał szczupakiem Kozłewskiego efektowną paradą
obronił Suchecki. Chwilę później arbiter zakończył pierwszą połowę,
która zakończyła się minimalnym prowadzeniem gości, choć to gospodarze
mogli schodzić na przerwę z podniesionym czołem, gdyby wykorzystali
chociaż połowę okazji, jakie stworzył im będący w doskonałej
dyspozycji kapitan zespołu – Rafał Bernaciak. Od początku
drugiej połowy trener Jacek Doliński postanowił zmienić system gry z
4-4-2 na bardziej ofensywny z zagęszczonym środkiem boiska 3-5-2,
dlatego też w miejsce Usiaka wszedł Koćwin, a miejsce na prawej pomocy
zajął Kłucjasz. W drużynie PTC bez zmian, trener Andrzej Dobroszek
wierzył w swój zespół. Już osiem minut po wznowieniu gry dobrą okazję
miał Sendal jednak jego strzał poszybował wysoko ponad bramką.
Niewykorzystane sytuacje lubią się mścić i tak minutę później dobrym
dryblingiem w polu karnym Włókniarza popisał się rozgrywający świetną
partię Michał Bogdan i doskonałym podaniem wzdłuż bramki obsłużył
Jakuba Tyburę, któremu pozostało jedynie dostawić nogę. Natychmiast po
stracie drugiej bramki gospodarze rzucili się do ataków. W 60. minucie
meczu wrzutkę z lewej strony zamknął w polu karnym PTC strzałem głową
z ostrego konta Damian Kozłewski, a stojący na linii bramkowej
Sebastian Dolewka najpierw nieczysto trafił w piłkę, a gdy się
poprawił było już za późno, gdyż sędzia stwierdził, że piłka
przekroczyła linię bramkową i mieliśmy 1:2. Choć to obrońca PTC
ostatni dotknął piłki bramkę należy zaliczyć napastnikowi Włókniarza,
gdyż toru lotu piłki nie został zmieniony i nawet bez
„pomocy” piłkarza gości znalazłaby ona drogę do bramki.
Zapowiadało się interesujące ostatnie pół godziny gry. Na siedemnaście
minut przed końcem spotkania fatalnie rzut wolny wykonał Bernaciak, a
minutę później doskonale rozegraną akcję zespołową Włókniarza strzałem
w słupek zakończył największy pechowiec dzisiejszego meczu –
Miłosz Stężycki. Co prawda piłkę po odbiciu od słupka dobijał jeszcze
sprzed pola karnego Grącki, jednak tym razem Dolewka pewną interwencją
uratował swój zespół przed utratą bramki. W 76. minucie żółtą kartkę
za próbę wymuszenia rzutu karnego obejrzał nie kto inny jak …
Stężycki. Minutę po próbie wymuszenia rzutu karnego przez Stężyckiego
kolejną bramkę zdobyli piłkarze PTC. Piłkę z głębi pola do Kacprzyka
zagrał Kubasiewicz, ten pierwszy wbiegł w pole karne i zagrał wzdłuż
bramki do Felczaka, któremu nie pozostało nic innego jak pewnym
strzałem pod poprzeczkę z 5m zdobyć trzecią bramkę dla gości. Po tej
bramce zobaczyliśmy tradycyjne w tej rundzie po zdobyciu przez
Felczaka każdej bramki (jest najlepszym strzelcem PTC – 12 goli
w tym sezonie) odtańczenie radosnego krakowiaka w parze z Arturem
Karbowiakiem. Włókniarz nie rezygnował ze zdobycia choćby punktu w tym
meczu. W 82. minucie gorąco było w polu karnym PTC. Po rzucie rożnym
wykonywanym z lewej strony przez Bernaciaka bardzo niewiele brakło
najpierw Kłucjaszowi, a później Kozłewskiemu aby sięgnąć piłki i
zdobyć gola. W ostatniej minucie spotkania dała o sobie znać mokra
murawa boiska, poślizgnął się Dolewka jednak jego kiksa nie potrafił
wykorzystać Koćwin, który mając przed sobą tylko bramkarza oddał słaby
strzał. Zwycięstwo gości stało się faktem, choć to gospodarze mieli
dużo więcej okazji do zdobycia bramki. Warto podkreślić, iż PTC grało
bez jednego ze swoich kluczowych zawodników, który m.in. zapewnił
punkt w ostatnim meczu z Tuszynem - Kacpra Kosmali. Wśród zwycięzców
na największe słowa uznania zasłużyli na pewno bramkarz - Wojciech
Suchecki, który pomimo 36-lat na karku pokazał, iż metryka nie gra i
kilkoma doskonałymi interwencjami uchronił swój zespół przed utratą
bramki oraz główny reżyser gry PTC - Michał Bogdan, o którego nie bez
przyczyny przed tym sezonem pytał walczący obecnie o awans do III ligi
Zawisza Rzgów. Solidnie jak zwykle zagrali doświadczeni Pintera,
Kacprzyk oraz niezawodny Felczak, przede wszystkim jednak ich młodsi
koledzy także nie zawiedli i dzięki temu, że PTC stanowiło większy
kolektyw odniosło zwycięstwo w tym meczu. Jeśli chodzi o przegranych
to na pewno najbardziej należy pochwalić Rafała Bernaciaka, który raz
po raz świetnymi podaniami otwierał drogę do bramki swoim kolegom,
którzy jednak tego dnia mieli mocno rozregulowane celowniki. Równie
dobrze zagrali bramkarz Kępka, dzięki któremu PTC nie zdobyło więcej
niż trzy bramki oraz odwalający czarną robotę w środku pola za plecami
"Berniego" Tomasz Starzyński. Gwiazdą meczu niewątpliwie mógł zostać
Miłosz Stężycki, który dziś świetnie odnajdował się w sytuacjach
podbramkowych, jednak brakowało mu celności przy wykończeniu akcji, a
raz na przeszkodzie stanął słupek. Kilka niezłych okazji miał też
Kozłewski, ale on także nie potrafił ich wykorzystać. Nieco zawiodła
młodzież, która chyba nie jest jeszcze w stanie udźwignąć ciężaru gry
w takim meczu jakim są derby miasta.
Włókniarz - PTC 1:3 (0:1) Damian Kozłewski 60 -
Michał Bogdan 33, Jakub Trybura 55, Przemysław Felczak 77. Włókniarz:
Mateusz Kępka - Przemysław Kłucjasz, Piotr Grącki, Paweł Załoga,
Sebastian Bednarczyk - Adrian Usiak (46. Mateusz Koćwin), Tomasz
Starzyński, Rafał Bernaciak (83. Dawid Wojciechowski), Maciej Molski
(35. Bartosz Sendal) - Damian Kozłewski, Miłosz Stężycki. PTC:
Wojciech Suchecki - Robert Bomba, Sebastian Dolewka, Paweł Drewniak,
Łukasz Pintera - Robert Kacprzyk, Michał Bogdan, Artur Karbowiak,
Jakub Trybura - Dawid Kubasiewicz (78. Jarosław Szmytka), Przemysław
Felczak (90. Mateusz Kling). Żółte kartki: Miłosz Stężycki (76. minuta
za próbę wymuszenia rzutu karnego)
|